Godzina 00:16. Nadal siedzę przed kompem i gram. No co? Robię sobie długi weekend, bo kto bogatemu zabroni?
-No, nie no! Zabili mnie! Frajerzy! -krzyknęłam sama do siebie -Aaa tam, kończę na dziś. -wstałam i skierowałam się w stronę łazienki. Weszłam pod prysznic, puściłam sobie letnią wodę, żeby się schłodzić. Odprężajac się pod spadającymi kroplami wody zaczęłam śpiewać pod nosem piosenkę Taylor Swift, kiedy przyszedł czas na refren zaczęłam wyć jak wariatka na cały dom. -I shake it off, I shake it off, off, off!
-Zuza do jasnej cholery, cierpisz na bezsenność? ! Idź spać! Jutro jest piątek i jeszcze idziesz do szkoły! -usłyszałam wrzask brata.
Szybko się wytarłam, zarzuciłam siebie szlafrok i otworzyłam drzwi od łazienki.
Od razu ujrzałam w nich rozwścieczonego Randka.
-Mówiłem Ci, że mam jutro egzamin i chce się wyspać! Czego tym razem nie zrozumiałaś?!
-Oj Radziu...Ty się tak nie denerwuj, bo Ci żyłka pierdząca pęknie. -ominęłam go pstrykając palcem jego nos. Wywrócił oczami wypuszczając głośno powietrze z ust.
-Zuza! Ile razy mam ci powtarzać, że jestem w klasie maturalnej i muszę się skupić na nauce. -warknął
-Ale nie musisz być takim sztywniakiem.-zaśmiałam się i za chwilę spoważniałam - Okej. Już. Idź spać, ja też idę. Dobranoc braciszku.
-No, cześć siostra. -pocałował mnie w czoło i po omacku poszedł do swojego pokoju.
Kocham tego chłopaka. Sprzeczamy się, to prawda. Czasem nawet wyglądamy jakbyśmy mieli się pozabijać, ale to przecież normalne. Jak każde rodzeństwo. Na chwilę obecną jest mi najbliższym człowiekiem. Nie zapominając oczywiście o Marice-mojej bratniej duszy. Spojrzałam na telefon i wyłączyłem budzik, skoro jutro robie sobie wolne. W końcu się wyśpie! Ze względu na to, że ten tydzień był wyczerpujący i pełen poprawek na koniec roku-zasnęłam migiem.
*** RANO ***
Coś dzwoni, jakiś przytłumiony dźwięk. Podniosłam niechętnie głowe i poczułam jak moja poduszka wibruje.
-Co... No przecież wyłączyłam budzik. -jęknęłam wyciągając spod niej telefon i skapnęłam się, że to nie budzik, a ktoś do mnie dzwoni. Nie patrząc kto to, odebrałam i przyłożyłam urządzenie do ucha.
-Gdzie ty jesteś? Nie było cię na pierwszej lekcji i byłam skazana na Norbiego... -usłyszałam pełen wyrzutów krzyk Mariki.
-Nie drzyj się idiotko, obudziłaś mnie!
-Oj tam, oj tam, trudno. Przyjdź, mamy zastępstwo z Betty. -tak nazywamy babkę od niemca -Będą jaja!
-Jak się zwlekę z łóżka to przyjdę. Pa.
Zakryłam głowę poduszką i usiłowałam zasnąć ponownie, ale bezskutecznie, bo do pokoju wpadł Radek. Stanął nade mną z ,,bananem" na twarzy. Otworzyłam niechętnie drugie oko, bo słońce, które wpadało przez moje okno przestało mi już trochę przeszkadzać.
-A tobie co? Nienormalny jesteś, że się tak od rana cieszysz? -zapytałam z głupią miną.
Ten bez słowa do mnie podszedł, zrzucił ze mnie kołdrę. Spojrzałam na niego jak na debila, za co szybko pożałowałam. Zrzucił mnie z łóżka. No jak on mógł? Ponownie na niego zerknęłam.
-Mogę wiedzieć czym sobie na to zasłużyłam?
-Całokształtem. Bądź gotowa za 15 minut to podwiozę cię do szkoły. -krzyczał stopniowo coraz głośniej oddalając się od mojego pokoju.
-Ale ja... Miałam nie iść... -mruknęłam sama do siebie poddając się.
Ruszyłam w stronę łazienki i przemyłam twarz, umyłam zęby, rozczesałam włosy, po czym podeszłam do szafy. Rozsunnęłam drzwi i przejechałam wzrokiem wszystkie półki od góry do dołu. Schyliłam się po dżinsowe rurki i zdjęłam z wieszaka czerwono-czarną koszulę. Ubrałam się i zeszłam na dół.
*** 30 MINUT PÓŹNIEJ ***
Dojechaliśmy pod szkołę. Już z daleka zauważyłam Marikę i jej niezadowoloną minę z powodu towarzystwa Norberta.
-Wysiadka. -uśmiechnął się Radek
-Tak? O matko, nie zauważyłam, że już jesteśmy. -powiedziałam z sarkazmem, po czym zaczęliśmy się śmiać.
Podeszliśmy do Mariki, a ta od razu się uśmiechnęła.
-Dzięki. - powiedziała.
-Spoko, aaa...za co? -zapytałam.
-Mówiłam do Radka, kochana.
-Spoczko, polecam się na przyszłość. - uśmiechnął się ciepło.
-A co to za spiski? -znowu zapytałam.
-To Marika poprosiła mnie, żebym cię ściągnął z łóżka, a ja, nie powiem że nie, zrobiłem to z ogromną przyjemnością. -odpowiedział.
-Cwaniaczki. -zaśmiałam się, a pozostała dwójka zaraz za mną.
W szkole jak to bywa pod koniec roku są same luźne lekcje. Noo...może zdarzają się wyjątki, a mianowicie żyleta od angola. Ciągle powtarza, że jesteśmy do tyłu z materiałem. Czy ona naprawdę myśli, że jesteśmy tacy głupi i nie widzimy, że przerabiamy już materiał poza programem? Ach, no tak...,,dla naszego dobra". U was też tak jest?
Właśnie trwa lekcja z Betty. Kobieta ma wiecznie potargane blond włosy. Dzisiaj ubrana w przykrótką tunikę i jasne leginsy, a pod nimi...ciemna bielizna. Nie to, że się tam patrzę, tylko strasznie rzuca się w oczy. Jej wygląd mów sam za siebie -inteligencją nie grzeszy.
Rozejrzałam się po klasie. Każdy zajęty sobą, jedni grzebią w telefonach, drudzy w coś grają. Moją uwagę przyciągnął Kuba Kubiak. Siedział w ostatniej ławce przy drzwiach i wyraźnie widać było, że coś knuje. Uśmiechał się zawadiacko.
*** zadzwonił dzwonek na przerwę ***
-Chodź szybko. -pociągnęłam Marikę za rękę i obijając się o ławki podbiegłyśmy do Kuby.
-Siemanko dziewuszki! -zawołał jak tylko nas zobaczył.
-Widzę to... -powiedziałam.
-Ale co? -zmarszczył brwi -O co ci chodzi? -zapytał z głupim uśmiechem
-Kombinujesz coś. -spojrzałam na niego wzrokiem przeszywającym na wylot
-Ja?! -wrzasnął -W życiu. -zerknął niewinnie i chyba zaczął wymiękać, bo znał również moje możliwości - Dobra powiem ci, bo mi nie dasz spokoju.
-Zamieniam się w słuch. -powidziałam z wyrazem na twarzy
-No, więc po tej przerwie mamy drugą lekcję z Betty i chce ją doprowadzić do szału, kumasz?
-Masz mnie za pustą blondi? Jasne, że kumam. Jak mogę ci pomóc?
-Plan ogólnie jest taki: Z chłopakami widzieliśmy taki filmik w necie jak do puszki np. po pepsi wsypywali landrynki i rzucali na podłogę krzycząc ,,achtung, bomba!", czy coś w tym stylu i wszyscy uczniowie wchodzą, a raczej rzucają się pod ławki -skończył czekając na komentarz
-Hahaha, ciekawe jak zareaguje! Przekaże plan dziewczynom, a ty leć do chłopaków.
*** po przerwie ***
Wszyscy rozbawieni tą całą sytuacją zaczęli się schodzić do klasy. Niczego nieświadoma nauczycielka usiadła już za biurkiem i zajęła się sobą.
W drzwiach stanął Kubuś z puszką pepsi w ręku. Upijając łyk usiadł w swojej ławce obok Daniela, który kryjomu wyjadał landrynki potrzebne do naszego inteligentnego ,,eksperymentu".
-Ej, pacanie zostaw to, bo zabraknie. -wydarł się Kuba.
-Dobra.. -odpowiedział Daniel z gębą wypchaną cukierkami. Wyglądał jak chomik.
Pomysłodawca wypił ostatni łyk napoju i spojrzał na mnie mówiąc z kamienną miną:
-Już czas. -i natychmiast wybuchnął śmiechem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć i czołem Miśki! 💖
Mamy pierwszy rozdział! Podoba się?
Skomentujcie, pochwalcie lub skrytykujcie, wedle uznania. :)
Wskazówki, czy rozdział za krótki/długi, czy czegoś brakuje lub też czegoś za dużo - mile widziane. 💕
Napisz do mnie!
Świetny rozdział ! Czekam na następny :*
OdpowiedzUsuń